Info
Więcej o mnie.






Moje rowery
Wykres roczny

Archiwum bloga
- 2014, Październik2 - 0
- 2014, Wrzesień2 - 0
- 2014, Sierpień2 - 0
- 2014, Lipiec4 - 1
- 2014, Maj6 - 0
- 2014, Kwiecień4 - 0
- 2014, Marzec6 - 0
- 2014, Luty9 - 7
- 2014, Styczeń13 - 21
- 2013, Grudzień15 - 7
- 2013, Listopad5 - 3
- 2013, Październik8 - 4
- 2013, Wrzesień14 - 5
- 2013, Sierpień17 - 12
- 2013, Lipiec12 - 2
- 2013, Czerwiec17 - 6
- 2013, Maj15 - 8
- 2013, Kwiecień19 - 17
- 2013, Marzec11 - 2
- 2013, Luty12 - 1
- 2013, Styczeń12 - 0
- 2012, Grudzień10 - 5
- 2012, Listopad2 - 6
- 2012, Październik6 - 5
- 2012, Wrzesień17 - 13
- 2012, Sierpień16 - 21
- 2012, Lipiec14 - 9
- 2012, Czerwiec9 - 2
- 2012, Maj14 - 5
- 2012, Kwiecień6 - 2
- 2012, Marzec9 - 3
- 2012, Luty1 - 1
- 2012, Styczeń1 - 0
- 2011, Listopad1 - 1
- 2011, Październik2 - 0
- 2011, Sierpień1 - 0
- 2011, Lipiec4 - 1
- 2011, Czerwiec1 - 0
- 2011, Maj4 - 5
- 2011, Kwiecień5 - 2
- 2011, Marzec5 - 3
- 2011, Styczeń1 - 3
- 2010, Październik9 - 7
- 2010, Sierpień19 - 15
- 2010, Lipiec13 - 1
- 2010, Czerwiec25 - 14
- 2010, Maj12 - 9
- 2010, Kwiecień24 - 1
- 2010, Marzec5 - 0
- 2010, Luty6 - 0
- 2010, Styczeń9 - 4
- 2009, Grudzień7 - 0
- 2009, Listopad6 - 0
- 2009, Październik14 - 1
- 2009, Wrzesień19 - 0
- 2009, Sierpień25 - 0
- 2009, Lipiec18 - 0
- 2009, Czerwiec23 - 0
- 2009, Maj17 - 0
- 2009, Kwiecień2 - 0
- 2008, Kwiecień2 - 0
- 2008, Marzec3 - 0
- 2008, Luty2 - 0
Błotniaki :)
Niedziela, 22 grudnia 2013 · dodano: 22.12.2013 | Komentarze 0
Niedzielny wypad z Mateuszem i Piotrkiem, w planach Swarzędz, Uzarzewo i Gortatowo. Zanim dotarłem na Śródkę zaczynało kropić, zebraliśmy się w trójkę i jazda przez Maltę. Kropiło coraz bardziej, a my ledwo minęliśmy zoo... Trochę zastanawiania się czy nie odpuścić, ale póki co jedziemy dalej. Mijamy jezioro Swarzędzkie, dalej przez Katarzynki na Uzarzewo. W połowie drogi Mateusz uzupełnia powietrze w tylnym kole w międzyczasie przestaje padać. Zjazd w Katarzynkach na początku ok, od połowy na sporej prędkości błoto koleiny i modlitwa o utrzymanie równowagi, zacząłem z prawej skończyłem z lewej, rower jechał tam gdzie mu się podobało, ale wolałem to niż jakikolwiek manerw zakończony dzwonem. W Uzarzewie w prawo w kierunku Gortatowa, zaczęło się pod wiatr, Piotrek opowiada kolejne odcinki telenoweli brazylijskiej. Docieramy powoli do drogi w którą mamy skręcić w prawo aby dotrzeć do słynnego podjazdu. Po prawej na polu ukazuje nam się spora sylwetka, ni to koń ni to pies... Okazuje się że to pies wielkości konia stoi na drodze po której zaraz mamy jechać, a właściciela nima... Zszedł potulnie z drogi, a my spokojnie dojechaliśmy do celu. Zjechać może by się udało w tym błocie, ale chyba na sankach... Zjechałem jakieś 2/3 i dalej niestety ścieżka pomiędzy koleinami była zbyt wąska. Gdy dotarliśmy na dół zaświtał pomysł żeby podjechać. Wiadomo że nie do końca, ale chociać kawałek. Po błocie niestety się nie dało, próby łąką były o wiele skuteczniejsze dopóki nie wjechało się w ... błoto... No to jak wjechać się nie da to może z buta na górę i na sankach, yyy rowerze na dół. Podjęta przeze mnie próba też okazała się nieskuteczna :D jedynie łąką szło jakoś zjechać. Dalej śmignęliśmy szlakiem wzdłuż Cybiny do samego Swarzędza. Po drodze Mateusz znów uzupełniał powietrze z tyłu. W Swarzędzu obowiązkowo zaliczona runda przełaju, Mateusz znów pompuje tył. Przu lodowisku Mateusz zmienia dętkę w tylnym kole, gdyż częstotliwość narastania postoi na dopompowywanie narastała już w tempie kwadratowym jak nie sześciennym. Po wymianie kolejny postój na poprawienie opony ( wykres w funkcji czasu zbliżony do paraboli :D ) Dalej przez Antoninek nad Maltę. Z Piotrkiem zaliczyliśmy jeszcze myjnię i potem już spokojnie do domu suszyć rower i prać ciuchy :)
Kilka fotek z Gortatowa :)